Silnik kogeneracyjny w biogazowni oddaje więcej energii w postaci ciepła niż w postaci prądu. Jeśli nie ma tego ciepła gdzie wpiąć, uchodzi ono przez chłodnicę w powietrze. Ogrzewanie kurnika ciepłem z biogazowni polega po prostu na tym, żeby zamiast wyrzucać je na zewnątrz, poprowadzić je rurą do budynków inwentarskich. Wtedy przestajesz kupować gaz na sezon grzewczy, a instalacja zaczyna zarabiać drugi raz na tym samym wsadzie.
Skąd bierze się ciepło, za które nie płacisz
Biogaz z gnojowicy, obornika i pozostałości roślinnych trafia do silnika, który napędza generator prądu. Każdy silnik spalinowy grzeje się przy pracy, a to ciepło trzeba odebrać. W samochodzie odbiera je chłodnica i wydmuchuje w powietrze. W biogazowni odbiera je obieg wodny i można nim zasilić dowolny odbiornik na terenie gospodarstwa.
Ciepło nie jest więc produktem ubocznym, po który trzeba sięgnąć osobno. Powstaje zawsze, przy każdej godzinie pracy instalacji. Pytanie brzmi wyłącznie, czy masz je czym odebrać.
Ma to jeszcze jedną konsekwencję, ważną akurat dla drobiu. Biogazownia pracuje w trybie ciągłym przez cały rok, także w nocy i w mrozy. Nie zależy od pogody ani od pory dnia. Ciepło jest dostępne wtedy, kiedy kurnik go potrzebuje, a nie wtedy, kiedy akurat świeci słońce.
Część ciepła zużywa sama instalacja
Tu zaczyna się fragment, który wielu wykonawców pomija w rozmowie handlowej.
Fermentacja zachodzi tylko wtedy, gdy zawartość zbiornika utrzymuje stałą temperaturę zbliżoną do temperatury ciała. Bakterie nie tolerują wahań. Fermentor musi więc być ogrzewany, a ogrzewa go ciepło z tego samego kogeneratora. To pierwszy odbiornik w kolejce i ma pierwszeństwo, bo od niego zależy produkcja biogazu.
Zimą fermentor pobiera więcej ciepła niż latem, ponieważ traci go więcej przez ściany zbiornika. Dokładnie w tym samym momencie rośnie zapotrzebowanie kurnika. Dla Ciebie oznacza to jedno: na fermę trafia nadwyżka, a nie całe ciepło z silnika, i ta nadwyżka jest najmniejsza w szczycie sezonu grzewczego.
Nie przekreśla to opłacalności, bo nadwyżka i tak jest znaczna. Ale jeśli ktoś obiecuje Ci, że biogazownia pokryje całe zapotrzebowanie cieplne gospodarstwa niezależnie od warunków, warto dopytać, jak to policzył. Jakość izolacji zbiornika i wielkość instalacji względem Twojego zapotrzebowania decydują tu o wszystkim i dla każdego gospodarstwa wychodzą inaczej.
Co sprawdzić, zanim policzysz oszczędność
Zanim ktokolwiek pokaże Ci kwotę, przejdź przez pięć rzeczy. Odpowiedzi znasz lepiej niż jakikolwiek doradca, bo dotyczą Twojego gospodarstwa.
- Odległość budynków od planowanej lokalizacji biogazowni. Ciepło transportuje się rurą preizolowaną i po drodze część go ubywa. Im dalej, tym droższa instalacja przesyłowa i tym mniej ciepła dociera na miejsce. Sprawdź w planie zagospodarowania, gdzie realnie zmieści się zbiornik względem kurników.
- Czym grzejesz teraz. Promienniki gazowe i nagrzewnice wodne to dwa różne systemy. Jeśli masz promienniki, przejście na ciepło z biogazowni wymaga instalacji obiegu wodnego w budynku. To realny koszt, który musi wejść do rachunku.
- Ile płacisz za sezon grzewczy. Zsumuj faktury za gaz albo pellet z ostatnich dwóch, trzech zim. Ta liczba jest punktem odniesienia dla całej kalkulacji i nikt jej za Ciebie nie ustali.
- Jaki jest Twój profil zapotrzebowania. Zapotrzebowanie na ciepło w odchowie wygląda inaczej niż w dalszej fazie tuczu, kiedy stado dogrzewa się samo. Sprawdź, w których tygodniach cyklu ciepło jest naprawdę potrzebne i ile budynków grzejesz jednocześnie.
- Co zrobisz z ciepłem latem. Poza sezonem nadwyżka nadal powstaje. Suszarnia zboża, podgrzewanie wody technologicznej albo dosuszanie pofermentu potrafią ją zagospodarować i skrócić okres zwrotu.
Jeżeli po tej liście widzisz, że budynki stoją blisko siebie, grzejesz wodą i masz stałe zapotrzebowanie przez większość roku, jesteś w bardzo dobrej sytuacji wyjściowej.
Ciepło jest dodatkiem, nie powodem inwestycji
Nikt nie buduje biogazowni po to, żeby ogrzać kurnik. Buduje się ją dla energii elektrycznej, dla zagospodarowania gnojowicy i obornika oraz dla nawozu pofermentacyjnego, który zastępuje część zakupów nawozów mineralnych.
Ciepło zmienia natomiast arytmetykę całego przedsięwzięcia. Każda złotówka niewydana na gaz działa w rachunku tak samo jak złotówka przychodu ze sprzedaży prądu, tylko nie wymaga żadnej umowy ani przyłącza. Dlatego gospodarstwa z dużym własnym zapotrzebowaniem cieplnym, a fermy drobiu należą do najlepszych przykładów, wychodzą na biogazowni lepiej niż te, które całe ciepło muszą wypuścić w powietrze.
Jak wygląda to u nas
W modelu ZAPROJEKTUJ – WYBUDUJ – OBSŁUGUJ bilans cieplny jest częścią analizy wykonalności, a nie tematem, który pojawia się po podpisaniu umowy. Zanim powstanie projekt techniczny, sprawdzamy Twoje realne zapotrzebowanie na ciepło w cyklu rocznym i dobieramy do niego moc instalacji oraz trasę przesyłu do budynków.
Etap obsługi ma tu znaczenie praktyczne. Instalacja grzewcza wpięta w kogenerator musi działać w styczniu, kiedy stado tego wymaga, i to na nas spoczywa odpowiedzialność za jej sprawność, także po oddaniu inwestycji. Zajmujemy się również formalnościami i wnioskami o dofinansowanie, żeby nie obciążać Cię papierologią.
Jednego artykuł nie rozstrzygnie: czy Twoje stado daje dość substratu, żeby instalacja pokryła zapotrzebowanie kurników. To zależy od liczby sztuk, systemu utrzymania i ilości pozostałości, którymi dysponujesz.
Umów audyt wykonalności — policzymy bilans dla Twojego gospodarstwa i powiemy wprost, ile ciepła realnie zostanie dla fermy.

